Czy „media społecznościowe” to media i czy budują społeczności
Media społecznościowe to nie media, tylko serwisy społecznościowe. W przeciwieństwie do prawdziwych mediów, takich jak prasa, radio, telewizja i portale internetowe, nie tworzą treści, artykułów, nie mają redaktora naczelnego, nie zatrudniają dziennikarzy, nie przeprowadzają wywiadów, nie przygotowują reportaży, nie są – tak, jak wolne, niezależne media – filarem demokracji.
Mają jednak swoją dynamikę, logikę odbioru i mechanikę wpływu. Działają szybko, relacyjnie i wpływają bezpośrednio na wizerunek osób i marek. Opierają się na interakcji i w założeniu mają budować wspólnotę i służyć wymianie informacji, kształtować to, jak widzimy siebie i innych. I w jakimś stopniu cel został osiągnięty.
Problem w tym, że to nie my decydujemy, co czytamy i oglądamy w tych serwisach, tylko robią to za nas algorytmy. Pojawiły się już efekty uboczne oddziaływania na nas „społecznościówek” – przez fakt, że serwisy te nie podlegają w zasadzie żadnej kontroli, pełne są pseudoekspertów, patostreamerów, kreatorów dezinformacji, propagandystów i innych krzewicieli treści niepożądanych, mają realny wpływ na destruowanie społeczeństw.

