Zagrożenia w sieci – dezinformacja

Dezinformacja to celowe rozpowszechnianie fałszywych lub zmanipulowanych treści w internecie, by wpływać na emocje, opinie i decyzje odbiorców. Dezinformacja wykorzystuje atrakcyjne nagłówki, półprawdy, deepfake (fałszywe, sfabrykowane obrazy, nagrania lub wideo), wyrwane z kontekstu cytaty. Skuteczność dezinformacji rośnie dzięki mechanizmom serwisów społecznościowych, personalizacji treści oraz zachowaniom samych użytkowników w serwisach społecznościowych. Dotyczy to także wieku widza; wiedzę o tym czerpią nie z deklaracji, ale z jego zachowań.

Dezinformacja używana jest, by zarabiać na treściach wprowadzających w błąd lub by osiągać konkretne cele polityczne. AI przyspiesza produkcję i dystrybucję dezinformacji oraz jej skuteczność, bo wyświetla nam takie treści, na które chętnie reagujemy. Tworzone masowo teksty, obrazy i audio-video o coraz lepszej jakości pozwalają adaptować „fałszywki” i narracje do bieżących wydarzeń.

Platformy takie jak Facebook czy TikTok znacznie chętniej wyświetlają treści budzące silne emocje niż inne — i to bez względu na to, czy są prawdziwe czy nie, czy są dostosowane do wieku czy nie. Blokady mające nie wpuszczać osób poniżej 13. roku życia są mało szczelne.

Dezinformacja jest stara jak świat. Przepis na nią udoskonalili współcześni mistrzowie propagandy.

Według sowieckiego KGB „dobra” dezinformacja składa się z następujących elementów:

  1. znajdź temat, który dzieli (wojna, imigranci, szczepionki, prawa mniejszości seksualnych etc.);
  2. wymyśl Wielkie Kłamstwo;
  3. dodaj źdźbło prawdy — w dezinformacji powinna być odrobina prawdy;
  4. ukryj swoje autorstwo;
  5. znajdź pożytecznego idiotę, który będzie powtarzać Wielkie Kłamstwo (za pieniądze, z powodów ideologicznych, ambicjonalnych etc.);
  6. wszystkiemu zawsze zaprzeczaj;
  7. myśl długofalowo.

W dezinformacji wcale nie chodzi o to, by kogokolwiek do czegokolwiek przekonać. Autorzy wiedzą, że wypuszczają w świat kłamstwo. Dezinformacja jest znakomitym narzędziem dzielenia ludzi, siania zamętu, niepewności, wzbudzania strachu — to jest główny cel dezinformacji. Autorzy wiedzą, że większości z nas nie przekonają do absurdalnych teorii, ale i tak osiągną swój cel związany z zasianiem niepewności. Czy Ziemia jest płaska? W sumie nie wiadomo — bo przecież są „jacyś” naukowcy i „jakieś” artykuły na ten temat, wystarczy poszukać w internecie. Może coś zatem jest na rzeczy? Może „elity” coś przed nami ukrywają? I o to właśnie autorom dezinformacji chodzi.

Zasadniczo dezinformacja jest tworzona z trzech powodów:

Ze względów finansowych — zarabianie na lajkach, kliknięciach i zasięgach lub w związku z cyberprzestępczością w celu okradania naszych kont i wyłudzania pieniędzy.

Ze względów politycznych, także przez niektóre państwa (tzw. state actors) — obecnie Rosja szeroko wykorzystuje dezinformację jako jedną z płaszczyzn prowadzenia wojny (operacje psychologiczne), a przy okazji dokładnie realizuje wyżej opisaną recepturę KGB na „dobrą” dezinformację.

Ze względów ambicjonalnych — przez osoby o nieprawidłowych osobowościach, które chcą zostać zauważone, wyróżnione etc.

„Pożyteczny idiota” — to może być także zamknięta grupa dyskusyjna w platformach społecznościowych, której członkowie mają poczucie przynależności do grona wtajemniczonych, wiedzących więcej. Takie grupy są bardzo podatne na dezinformację, a ich członkowie będą wzajemnie się wzmacniać i „indukować”, przekazując sobie kolejne „dowody” na to, że np. Ziemia jest płaska. Zdolny moderator będzie tylko podtrzymywaał dyskusję i zachęcał do poszukiwania kolejnych „dowodów”.

Od czasów starożytnych, co do zasady, niewiele się zmieniło poza dwoma elementami:

  • Algorytmy serwisów społecznościowych drastycznie przyspieszyły dystrybucję dezinformacji — dziś wystarczy chwila, by stała się globalnym „wiralem”.
  • Tworzenie dezinformacji drastycznie przyspieszyło i stało się bardzo łatwe, przede wszystkim dzięki technologii generatywnej AI.

Język angielski rozróżnia dwa pojęcia: „disinformation” i „misinformation”. „Disinformation” to wierutne kłamstwa tworzone przez autora, który zwykle ma świadomość, że tworzy kłamstwo, a na pewno nie ma naukowych dowodów na potwierdzenie swojej tezy. „Misinformation” to informacja przekazywana w dobrej wierze jako rzekomo prawdziwa, choć obiektywnie nie jest prawdziwa. Może to dotyczyć na przykład przekazywania dalej w platformach społecznościowych informacji o cudownych lekach na nieuleczalne choroby.

Język polski nie rozróżnia „disinformation” i „misinformation” — zamiast tego używamy ogólnego pojęcia „dezinformacja”. Warto jednak pamiętać, że czasami to my lub nasze dzieci także możemy być źródłem „misinformation”, jeśli w platformach społecznościowych przekazujemy dalej niezweryfikowane informacje.